Business & life coaching

Zaryzykuj! Zapomnij o linearnym schemacie drogi zawodowej

Czy Ty także siłą rozpędu tkwisz w wyborach zawodowych sprzed lat? Z czasów pryszczatej młodości. Groteskowej asymetrii części ciała. Wtedy kiedy jeszcze byłeś (tak jakbyś już nie był) emocjonalnie labilnym idealistą i marzycielem. Z tak pożądaną dziś wokół “can-do attitude”. Wybrałeś pracę zawodową zgodną z linearnym ciągiem z Twoim dyplomem. Kiedy po tylu latach, takiej ilości wygenerowanej energii, próbach udanych i nieudanych odzywa się ból. A Ty nie jesteś już w stanie być dalej sam dla siebie anestezjologiem. Stajesz się starcem. Ale powoli. Co sprawiło, że żyjesz razem ze sobą, ale osobno? Dlaczego dokonałeś zamachu na siebie? Żyjesz w codziennym lęku, a na obiad zjadasz zupę z frustracji. Wyolbrzymiasz każdy problem. Czy to sygnał, że odczuwasz właśnie negatywne konsekwencje związane z wyborem nieodpowiedniego dla Ciebie schematu drogi zawodowej?

Okres pomiędzy 20 a 30 rokiem życia to czas intensywnego poszukiwania własnej tożsamości i zagłębiania się w otchłań swojej duszy. Ale to także czas wewnętrznego napięcia, presji i stresu. Czas, w którym masz prawo czuć, że nie wykorzystujesz swojego pełnego potencjału i ciągniesz się w ogonie pędzącego świata.

Inspirację do napisania tego artykułu stanowiło dla mnie zjawisko socjologiczne o nazwie quarterlife crisis, czyli kryzys ćwierć wieku. Cóż to takiego? Otóż, esencjonalnie rzecz ujmując, to kryzys tożsamości diagnozowany u młodych ludzi w przedziale wiekowym 20 — 30 lat. Przejawia się poprzez inercję, udręczenie, paniczny strach przed dokonywaniem wyborów, bezwładność. Towarzyszy mu pogłębione poczucie braku stabilizacji, niepewności i nieprzewidywalności życia. Ponadto współwystępuje także głębokie zwątpienie, brak wiary w siebie i niezadowolenie z dotychczasowych osiągnięć.

Takich dwudziestokilkulatków kpiarsko określa się jako tzw. “twentysomethings”, “twixsters”, czy “kidults”. W naszej polskiej językowej rzeczywistości, są to po prostu tzw. dorosłe dzieci. Zupełnie jak z ponadczasowego utworu grupy Turbo. Metryka nie odzwierciedla ich wewnętrznych odczuć. Są świadomi, że praca destruktywna (“soul-destroying kind of jobs”) może obrabować ich z czasu najwyższej produktywności. Nie wiążą swojej kariery z korporacją i uprawiają “job-hopping” (są tzw. skoczkami). A aktualnie reprezentują także tzw. pokolenie Y (tzw. millenialsi).

Paradoks wyboru kierunku studiów

Jak wybieramy kierunek studiów? Kierują nami nasze ambicje i pasje? Czy może perspektywa znalezienia lukratywnej pracy po studiach? A może sama renoma uczelni? Prozaiczna lokalizacja — bliskość domu albo wręcz odwrotnie, oddalenie od rodziców? Popularność kierunku w jakichś rankingach? Twoje tradycje rodzinne? Opinie rodziców? Czy, o zgrozo, wybór kierunku przez Twoich znajomych?

Wszystko w naszym życiu jest kwestią wyboru. A im większy wybór tym trudniej podjąć decyzję. Ponadto, wg badań psychologów, także i satysfakcja z podjętych decyzji mniejsza. A wybór spośród kuszących, kolorowych, prestiżowych, innowacyjnych, niszowych, przyszłościowych, interdyscyplinarnych ofert kierunków studiów jest przecież przeogromny. Uczelnie niczym supermarkety oferują nam piękne katalogi z dużym wyborem życiowych dróg. Możesz być kimkolwiek zechcesz! Tylko wybierz. I tak rozpoczyna się Twój niewinny flirt z zawodem (myślisz, fajnie jest być lekarzem), który z czasem przeistacza się w gorący romans (będę lekarzem), a na końcu tego wszystkiego z otwartymi ramionami oczekuje Ciebie neurotyzm (nie odpowiada mi praca lekarza). Pomijam kompletnie oszalałych arywistów.

Podejmowanie decyzji i dokonywanie wyborów wywołuje w nas stres. Każdy wybór jakiego dokonujemy zawiera w sobie koszty w postaci utraconych korzyści płynących z dokonania innego wyboru. Awersja do odczuwania potencjalnej straty. A wraz ze wzrostem liczby potencjalnie dostępnych dla nas opcji, rosną też nasze krańcowe oczekiwania. A więc z jednej strony na szali mamy ryzyko i stratę, ale z drugiej strony nowe możliwości i szanse. Wysoka stawka, nie sądzicie?

Według Barry’ego Schwartz’a, autora książki “Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej?”, proces podejmowania dobrych decyzji składa się z następujących kroków. Krok pierwszy — zrozumienie celu lub celów. Krok drugi — oszacowanie hierarchii ważności każdego z celów. Krok trzeci — uszeregowanie dostępnych opcji. Krok czwarty — ocena, która z dostępnych opcji jest najbardziej zbieżna z realizacją Twoich celów. Krok piąty — wybór zwycięskiej opcji. Krok szósty — rezultaty i konsekwencje wyboru jednej z opcji wykorzystuj do modyfikowania swoich celów, przypisywanej im ważności i sposobu oceny przyszłych możliwości.

Takie podejście wydaje się być rozsądne także w procesie kształtowania swojej kariery zawodowej.

XXI wiek odrzuca linearny ciąg pomiędzy dyplomem uniwersyteckim a pracą zawodową

Myślenie linearne w kategoriach zawodowych to wczesnodwudziestowieczny przeżytek. W 1909 roku profesor mechaniki Frank Parsons sformułował swoją teorię wyboru i czynnika odnosząc ją do procesu preorientacji zawodowej. Bez zbędnego teoretyzowania, zakładała ona działanie w celu “dopasowywania ludzi do rodzaju pracy”.

Wybór zawodu, zdaniem Parsons’a powinien opierać się o trzy szeroko rozumiane czynniki:

  1.  “dokładne poznanie siebie, własnych zdolności i umiejętności, zainteresowań, ambicji, zasobów, ograniczeń i ich przyczyn, 
  2. wiedza na temat wymagań i warunków sukcesu, zalet i wad, wynagrodzenia, możliwości i perspektyw związanych z wykonywaniem określonego rodzaju pracy, 
  3. logiczne rozważenie (true reasoning) zależności pomiędzy dwoma pozostałymi czynnikami.”

Taki koncept wyboru zawodu w oparciu o zasadę “cechy i czynnika” już się nie sprawdza. To prymitywne planowanie kariery zawodowej, kompletnie nieprzystające do czasów, w których aktualnie żyjemy.

Przyjęcie a priori że będziesz realizować taką właśnie linearną ścieżkę zawodową koszmarnie Cię ogranicza! To tak jakby ktoś Ciebie, siedzącego po turecku na podłodze w ogromnym, cudownie i pięknie różnorodnie urządzonym pokoju, pełnym oryginalnych artefaktów nakrył kartonowym pudłem z wieloma kolistymi otworami i nakazał Ci patrzeć na ten pokój tylko przez tę jedną, jedyną szparę. Ograniczył by Cię koszmarnie w tej i tak utrudnionej percepcji. I Ty czynisz sobie dokładnie to samo. Ograniczasz się i utrudniasz sobie myślenie szerszymi kategoriami. Zamykasz się na dostępne możliwości.

A jednak w dalszym ciągu pokutuje przekonanie, że wybór zawodu to linearny proces logiczny, na który składa się:

  1. obranie celu w postaci wyboru wykształcenia,
  2. realizowanie związanych z tym wyborem kroków, w ściśle określonym porządku chronologicznym,
  3. nasze dotarcie do cudownie doskonałej pracy zgodnej z profilem wykształcenia.

Czy aby na pewno?

To upiorna przewidywalność życia. Abstrahując od znanego żydowskiego przysłowia: “Man trakht und Gott lakht”, tłumaczonego na: “człowiek planuje, a Bóg się śmieje”. Aktualnie obserwujemy przeżytek modelu, iż oto raz wybrawszy sobie zawód, pozostaniesz w nim do końca swego życia. Stop myśleniu linearnemu! Mój dyplom=mój zawód.

Życie to motyla droga

Kiedy odczuwasz frustrację, że posiadasz mniej, zarabiasz mniej, Twoja kariera nie rozwija się w tak szybkim tempie, nie masz żony albo męża, nie masz kredytu hipotecznego, nie wrzucasz na Facebook’a zdjęć z egzotycznych podróży. Kiedy po prostu nieustannie się porównujesz lub jesteś porównywany przez bliskie Ci osoby do innych. Wtedy drżysz, bo sądzisz, że coś jest z Tobą nie tak.

Życie to nie pusta kawalerka, którą w jak najszybszym tempie musisz urządzić. Osiedlić. Zamieszkać w niej. I już tylko delektować się wygodą. Życie to droga. Motyla droga. Nieustannie będziesz zmieniać meble. Skręcać i rozkręcać stół. Dostawiać i odstawiać krzesła. Czasem kwiat Ci uschnie. A czasem nawet będziesz musiał zmienić to mieszkanie. I zaakceptuj, że możesz być przez to określony skoczkiem, że możesz być nazwany społecznym renegatem (bo jak to? nie podlegasz społecznym programom — studia z konkretnym zawodem — praca — małżeństwo — kredyt hipoteczny — dzieci — Twoja śmierć — dzieci dalej spłacają kredyt — takie koło życia — jak dawniej tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie). Możesz być obiektem plotek i spekulacji. Ale niech nikt Ci nie da wmówić sobie, że tak wygląda norma. Bo to normalne, że nie wiesz. Bo norma dla każdego jest inna. Jeżeli dotychczas kilka lat temu, przed studiami ktoś Ci powiedział, że życie to wyścig i krzyknął start, a Ty pobiegłeś, to normalne, że teraz kiedy przystanąłeś, żeby podrapać się po tyłku, nagle zastanawiasz się, bo nic z tego nie rozumiesz, że nie wiesz. Bo skąd masz wiedzieć o co Ci w Twoim życiu chodzi, jeśli dotychczas tylko biegłeś? No, nie wiesz.

I nie zmierzaj, proszę, do stabilizacji.

Sztaudynger nawet napisał: „Stabilizacja motylka to szpilka”.

Życie najlepiej zrozumieć przez pryzmat teorii chaosu. Nie przewidzisz rezultatu działania tak złożonego systemu, w którym występuje tak wiele zmiennych. Konieczne jest zastosowanie myślenia obdukcyjnego. Tylko patrząc na wielki obraz, możesz podejmować lepsze decyzje. Możesz nawet zmienić zdanie — to tzw. “faza przesuwania”. Przypadkowość i zbieg okoliczności są niezmiernie ważne, a niedoceniane należycie.

Świetną koncepcję rozwoju kariery zawodowej mieli Grecy. “Metos” to “zdolność oscylowania lub utrzymywania kursu będącego wypadkową pomiędzy światem porządku (cosmos) i prawa, a światem chaosu, który zawiera w sobie niestałą i nieograniczoną naturę rzeczy”, (“Learning to Think Strategically”, Julia Sloan).

Nie pisz skryptu na życie. Wyłam się z tego schematu. Poszukuj powiązań ponad różnymi zawodami. Odbywaj “eksperymentalne podróże”.

Jak kształtować swoją drogę zawodową? Jaki zawód wybrać?

Faktem jest, że obecnie przybywa nowych zawodów. Ponadto według www.monsterpolska.pl przeciętny amerykanin przekwalifikowuje się średnio co 5 lat.

Zdaniem ekspertów tzw. “sweet spot”, punkt wspólny dla wrodzonych predyspozycji, typu osobowości i pasji oraz zainteresowań stanowi o Twojej unikalnej cząstce, którą masz do zaoferowania światu. To poniekąd połączenie duszy i ciała (psyche i soma). To Twój punkt siły. Istotne jest jednak to, że owe właściwości poznajesz przez całe swoje życie. Co więcej, one także nie są stałe, ale zmieniają się wraz z Twoimi doświadczeniami. Dlatego też absurdem jest raz ustalony schemat wdrażać następnie w niezmienionym kształcie przez całe życie.

Pamiętaj, że wzorcowy zawód odzwierciedla naszą potrzebę przynależności do pożądanych i podziwianych grup społecznych, a także obnaża nasz lęk przed wykluczeniem.

Obserwuj swój potencjał rozwojowy. Zachowuj i strzeż swoją autonomię. Pielęgnuj świadomość własnej odrębności. Zbuduj i kształtuj swoją unikalność. Nie bądź autohipokrytą. Odszukaj w sobie nadrzędną wartość Ciebie, Twoje bogactwo — Twoje spersonalizowane talenty i zdolności. Pobudzaj swoją motywację do aktów twórczych.

Nie wpadaj w pułapki myślenia “shoulda, woulda, coulda”, czyli mogłem, chciałem, powinienem. Ale tego nie zrobiłem. Tworzysz w swojej głowie mapę Twojej drogi zawodowej, przekształcasz ją nieustannie, żyjąc codziennością i doświadczając codzienności. Idziesz na kompromis, albo polemizujesz z oferowaną Ci społecznie kartą dań.

Kluczem nie jest znalezienie właściwej pracy, ale pracy, którą jesteśmy w stanie właściwie wykonywać”, (“Authentic Happiness”, Martin Seligman).

Jakie jest Twoje wykształcenie?

Wykształcenie instytucjonalne (formalne) nie jest synonimem mądrości. Człowiek wykształcony to nie człowiek z tytułem naukowym (tj. od doktora wzwyż; tytuł magistra, inżyniera, czy licencjata to tytuły zawodowe). Człowiek wykształcony to osoba refleksyjna, o dziecięcej ciekawości świata, dociekliwa, kreatywna, o duszy artysty-twórcy i marzyciela, to podróżnik, o wszechstronnych zainteresowaniach, pytający i z uwagą przyglądający się nowemu. Człowiek wykształcony to taki człowiek, którego proces uczenia się nie zakończył się wraz ze zdobyciem dyplomu. Nie daj sobie wmówić, że istnieje coś takiego jak podział naszego życia na okresy, w tym jednym z takich okresów jest czas na naukę. A wraz końcem tego czasu, kończy się czas nauki. A Ty przepadłeś w swoich błędnych wyborach.

Większość przedmiotów szkolnych zawiera metawiedzę, która może być ekstrapolowana i stosowana w pracy”, (“You majored in what? Mapping your path from chaos to career”, Katharine Brooks).

Gromadź raczej wiedzę w postaci koncepcji i idei, niż szczegółów i czerstwych faktów.

Pod Twoją rozwagę

  • Co jest moim nadrzędnym celem w życiu?
  • Czego autentycznie chcę?
  • Czy efektywnie funkcjonuję na rynku pracy? To znaczy: uczę się nowych umiejętności, jestem elastyczny w dostosowywaniu się do zmian, jestem mobilny, wykorzystuję networking w poszukiwaniu pracy.
  • Czy jestem człowiekiem wykształconym, czy tylko posiadaczem dyplomu instytucji legitymizowanej do nadawania tytułów zawodowych i naukowych?
  • Czego mogę nauczyć się każdego dnia? Co mogę zrobić, aby moja praca miała służebny wymiar dla ludzi, aby pomóc innym poprzez swoją sensowną, twórczą aktywność?
  • A może test? Rozważ skorzystanie z testu Gallup’a STRENGTHSFINDER oferowanego przez Instytut Gallup’a. Test ten opisuje aż 34 talenty. Zrób krótki research internetowy, aby dowiedzieć się więcej na ten temat.
  • Polecam Ci lekturę książki “You majored in what? Mapping your path from chaos to career”, Katharine Brooks.

Podsumowanie

Wszyscy jesteśmy poetami, nie dlatego, że piszemy wiersze, ale dlatego, że całe nasze życie to poezja. W chwilach, kiedy jesteś na zakręcie, kiedy żałujesz podjętych decyzji, dokonanych w młodości, nie w pełni świadomie, pamiętaj, to Ty jesteś kreatorem swojego życia. Żyj uważnie. Bądź odważny. Odpowiedzialnie stawiaj czoła dokonanym wyborom. I nie daj się wplątać w grę świata ocen, neurotycznego podążania do perfekcjonizmu i jakiejś wzorcowej normy.

Idealistyczne obrazy życia to czysta imagistyka społeczna! Nie poddawaj się skutecznemu PR-owi materialistycznego fetyszyzmu. Przyjmij po prostu do świadomości, że są i tacy ludzie, którzy żyją tylko francuskimi croissant’ami podanymi na pozłacanej porcelanie.

Może się też tak zdarzyć, że po autentycznym zagłębieniu się w swoją duszę, okaże się, że miejsce, w którym jesteś, zdecydowanie odbiega od miejsca, w którym chciałbyś być, którego pożądasz i którego jesteś godzien. No cóż, w takiej sytuacji zacytuję tylko słowa Stefana Kisielewskiego: „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać!” No więc nie urządzaj się w miejscu nie stworzonym dla Twojego potencjału.

Uważam, że to właśnie kryzysy i porażki zapalają nas do zmian. A więc reedukuj się, wychodząc z tych ciasnych i miernych schematów! Jesteś umysłem przyobleczonym w ciało. Zaryzykuj, czyli ośmiel się! Pragnij i szukaj pracy idealnej, zawodu marzeń, sensownej aktywności. Albo stwórz taki zawód, którego nikt jeszcze dla Ciebie nie wymyślił. Zmotywuj się do zmiany i wyjdź poza granice swojego dyplomu!

Polecane posty